Strona główna

Pow. użytkowa Do
Zestawienia:
Kategorie projektów:
Pasaż kredytowy

Niepewność jest wrogiem rynku

W ostatnim czasie, niemal wszystkie autorytety w dziedzinie gospodarki niczym mantrę powtarzają opinię, że kryzysu w naszym kraju nie ma, że mamy silne podstawy fundamentalne, i że różnych przyczyn zamieszanie istniejące na światowych rynkach finansowych - poza spadkami na GPW - Polski i Polaków nie dotyczy.

Zapewne teza ta jest słuszna. Nie zapominajmy jednak, że gospodarka jest siecią naczyń połączonych - a w dobie obecnej paniki i niepewności na rynku, nieprzemyślane działania mogą spowodować, że skutki światowego zamieszania będą dla nas dużo poważniejsze niż się do tej pory wydawało. Niestety nerwowa atmosfera podgrzewana jest w dużej mierze przez samych regulatorów rynku. Sprzeczne sygnały płynące do banków z Komisji Nadzoru odnośnie wydania rekomendacji dotyczącej LTV czy też interwencji Banku Centralnego na rynku międzybankowym powoduje, że część podmiotów rynkowych podejmuje działania nerwowe (godzące głównie w interesy klientów), a nie podnoszące bezpieczeństwa udzielanych kredytów.

Warto się przy tej okazji zastanowić, jak powinna wyglądać polityka państwa w obecnej sytuacji. Skoro uznajemy, że zgodnie z zapewnieniami regulatorów bezpieczeństwo systemu finansowego w Polsce jest bardzo duże a regulacje istniejące na rynku są nowoczesne i bezpieczne to można się spodziewać, iż będziemy mieli zielone światło na dalsze prowadzenie akcji kredytowej bez konieczności dodatkowych regulacji bądź instrukcji. Takie działanie byłoby ze wszech miar pożądane ze wzglądu na dwie kwestie o fundamentalnym znaczeniu, determinujące obecne zachowanie rynku. Pierwszą jest dbałość o gospodarkę. Jest bowiem oczywiste, ze ograniczanie popytu na kredyty, a co za tym idzie popytu na mieszkania zmniejszy wydatki inwestycyjne i w prostej konsekwencji może wprowadzić nas w stan dużo poważniejszy, niż mamy obecnie. Drugą kwestią jest działanie psychologiczne. Skoro nie obawiamy się problemów w naszych bankach to po co wprowadzamy dodatkowe ograniczenia. Dają one tylko i wyłącznie sygnał, że jednak coś jest nie tak i powodują samo nakręcającą się spiralę niepokoju oraz zamieszanie, których efekty widzimy w codziennych kontaktach z klientami. Skoro więc system bankowy jest bezpieczny, to dlaczego zamiast czytelnego dla rynku sygnału "keep working", otrzymujemy sprzeczne sygnały podgrzewające jeszcze istniejącą, negatywną atmosferę.

W ostatnim czasie mieliśmy niemal festiwal zmiany warunków udzielania kredytów. W zasadzie sprowadzały się one do dwóch decyzji: podwyższenia marż na kredyty oraz obowiązku posiadania wyższego wkładu własnego (w zależności od banku i preferowanej waluty jest to od 10 % do nawet 35 % wartości inwestycji). O ile w przypadku marż sprawa jest oczywista, i ich wysokość musi odzwierciedlać koszt pozyskania pieniądza na rynku międzybankowym oraz poziom ryzyka związany ze spłatą kredytu, to sprawa wkładu własnego czyli tzw. LTV nie jest już taka jednoznaczna. Wprowadzenie takiego wymogu jest zabezpieczeniem banku przed ewentualnym spadkiem wartości kredytowanej nieruchomości i jego genezy należy szukać w obecnej sytuacji na rynku hipotecznym w USA i tzw. kredytów "subprime". Co do zasadności posiadania wkładu własnego czy też jego wysokości można zapewne toczyć spór, jednak wprowadzanie rozróżnienia w wysokości LTV pomiędzy kredytami w CHF a PLN jest z punktu widzenia racjonalnych argumentów bardzo trudne do obrony. Jest to bowiem zabezpieczanie nie przed różnicami kursowymi ale przed spadkiem warności nieruchomości. A to w takim samym stopniu dotyczy mieszkań czy domów kupowanych za kredyty w CHF jak i w PLN.
Osobiście rozumiałbym rozgraniczenie LTV ze względu na walutę kredytu o ile banki obniżyłyby poziom spreadu do 1-2 %. W tej chwili, jeśli banki stosują rekomendację S oraz utrzymują spread na poziomie 7 % to ich zabezpieczanie na wypadek różnic kursowych wydaje się być zadowalające.

Oceniając sytuację musimy postawić sobie kardynalne pytanie. Czy zaostrzając politykę kredytową, spełniając mniej lub bardziej wyartykułowane sugestie ze strony Nadzoru, banki nie podcinają gałęzi na której siedzą i czy pośrednio same nie wpędzają siebie w problemy ograniczając własne (znaczące) źródła przychodów.

Robert Pepłoński, Prezes Zarządu Dom Kredytowy Notus